CCXLV (245) odc. CZY BÓG NAPRAWDĘ TEGO CHCE?
W poprzednim odcinku… Repetitio est mater studiorum.
1. Nie zachowuj się jakby było po meczu.
2. Możesz wszystko robić dobrze i iść w złą stronę.
3. Szansa może przyjść w 3 minucie.
Laudetur Iesus Christus et Maria Mater Eius.
Odcinek CCXLV (245)
1. TEMAT: Tego trenera nie dało się wymyślić.
2. TEMAT: Czy Bóg naprawdę tego chce?
3. TEMAT: Problem nie leżał w tym, że za mało próbował.
4. TEMAT: Dziękuję.
5. Kalendarz świętych. Ciekawsi święci podkreśleni i streszczenie o nich możesz przeczytać na jednym z wysłanych zdjęć. A jak chcesz więcej wejdź na link, który jest obok danego świętego w kalendarzu.
8 września są urodziny Matki Bożej, a 12 września można by rzec, że imieniny. Pamiętaj o jakimiś prezencie dla Twojej drugiej mamy.
***
1. TEMAT: TEGO TRENERA NIE DAŁO SIĘ WYMYŚLIĆ.
Franciszek Smuda miał życiorys, którego nie wymyśliłby żaden scenarzysta.
Wyjechał do USA. Grał w piłkę, ale kiedy nie grał, pracował przy czyszczeniu ogromnych zbiorników na ropę. Praca była na wysokości, a sam Smuda wspominał ją jako zajęcie, przy którym można było stracić życie.
I właśnie tam wydarzyła się scena, która brzmi jak gotowy film.
Zagrał przeciwko New York Cosmos.
Po meczu dostał autograf od Pelego.
Mężczyzna pracujący przy zbiornikach na ropę spotkał właśnie człowieka, którego miliony ludzi uważały za najlepszego piłkarza świata.
Później wrócił do Niemiec.
Praca fizyczna. Wykańczanie mieszkań.
I wtedy zainteresował się nim Andrzej Grajewski. Smuda został sprowadzony do Widzewa Łódź. Nie jako wielki trener z wielkim nazwiskiem. Jako Franz, który wcześniej normalnie pracował na życie.
A resztę jego kariery już znacie.
Ale była jeszcze jedna rzecz, która wyróżniała Smudę.
Nie dało się go pomylić z nikim innym.
Miał własny język. Przekręcał powiedzenia. Wymyślał porównania. Potrafił powiedzieć coś takiego, że człowiek nie wiedział, czy się śmiać, czy zapisać to w notesie.
„Mój nos jest jak laptop. Mnie prawdziwy laptop służy jako podstawka pod kawę.”
Dzisiaj bardzo łatwo wpaść w pułapkę budowania wizerunku zamiast charakteru.
Jak się ubrać.
Jak mówić.
Jak wyglądać profesjonalnie.
Jak stworzyć markę osobistą.
Jak zrobić dobre pierwsze wrażenie.
Tylko że możesz perfekcyjnie wyglądać jak człowiek sukcesu i nadal nie być człowiekiem, który potrafi coś zbudować.
Smuda najpierw przeżył swoje życie.
Pracował fizycznie.
Grał w piłkę.
Przegrywał.
Uczył się.
Dostał swoją szansę.
I dopiero później powstał „Franz”.
Może właśnie tak powinno być.
Nie był idealny. Nie był bezbłędny. Nie był nawet szczególnie elegancki.
Ale był wyrazisty.
I może właśnie tego brakuje dzisiaj wielu ludziom.
Tak bardzo boją się, że ktoś ich źle oceni, że zaczynają być bezbarwni.
Poprawiają sposób mówienia. Wizerunek. Zachowanie. Poglądy. Wszystko, co może komuś przeszkadzać.
I w pewnym momencie są już tak wygładzeni, że trudno powiedzieć, kim właściwie są.
Oczywiście nie chodzi o to, żeby być dumnym ze swoich wad. Człowiek powinien nad sobą pracować. Powinien umieć przyznać się do błędu, zmienić zdanie i korygować swoje słabości.
Ale jest różnica między pracą nad charakterem a wycinaniem z siebie wszystkiego, co nie pasuje innym.
Nie wygładzaj siebie tak długo, aż staniesz się człowiekiem bez charakteru.
Smuda miał charakter, zanim miał wielkie wyniki.
I właśnie dlatego, kiedy wyniki już przyszły, ludzie pamiętali nie tylko jego drużyny.
Pamiętali jego.
Bo człowiek nie zostaje w pamięci dlatego, że był idealnie dopasowany.
Zostaje dlatego, że był kimś.
Za tydzień już nie o Franzie tylko o…
|
MEGAZDOLNY. POLIGLOTA. NAUCZYŁ SIĘ PRZYNAJMNIEJ 8 JĘZYKÓW OBCYCH, ABY CZYTAĆ KSIĘGI INNYCH RELIGII W ORYGINALE I UDOWODNIĆ, ŻE TO KATOLICYZM JEST JEDYNĄ PRAWDZIWĄ RELIGIĄ. |
***
2. TEMAT: CZY BÓG NAPRAWDĘ TEGO CHCE?
Masz czasem przed sobą decyzję i myślisz:
„Chyba Bóg tego ode mnie chce.”
Ale skąd to wiesz?
Bo naprawdę rozeznajesz wolę Boga?
Czy dlatego, że bardzo tego chcesz?
Św. Ignacy Loyola nauczał, że w życiu duchowym trzeba nauczyć się rozpoznawać różne poruszenia serca. Nie każde dobre pragnienie pochodzi od Boga. I nie każde trudne odczucie oznacza, że idziesz złą drogą.
Dlatego przy podejmowaniu ważnej decyzji warto zadać sobie kilka niewygodnych pytań:
Czy chciałbym tego również wtedy, gdy nikt mnie za to nie pochwali?
Czy to prowadzi mnie do większej miłości Boga i ludzi, czy przede wszystkim do realizacji własnego ego?
Czy jestem gotów przyjąć również odpowiedź „nie”?
To ostatnie jest szczególnie ważne.
Bo czasami mówimy:
„Boże, pokaż mi, czego chcesz.”
Ale w rzeczywistości mamy już gotową odpowiedź.
Chcemy tylko, żeby Bóg ją podpisał.
I tutaj zaczyna się prawdziwe rozeznanie.
Nie pytasz Boga, jak pobłogosławić twój plan.
Pytasz, czy twój plan jest naprawdę Jego planem.
Św. Ignacy uczył, że rozeznanie wymaga czasu, modlitwy, obserwowania owoców i wolności wobec własnych przywiązań.
Bo największą przeszkodą w poznaniu woli Boga nie zawsze jest brak znaku.
Czasami znakiem problemu jest to, że za bardzo chcemy, żeby odpowiedź była taka, jaką już sobie wybraliśmy.
|
Siły do ponad 40!!!-letniej posługi znajdował w rozważaniu Męki Pańskiej, w codziennej Mszy świętej i w serdecznym nabożeństwie do Matki Bożej. Patron misji wśród Murzynów. |
***
3. TEMAT: PROBLEM NIE LEŻAŁ W TYM, ŻE ZA MAŁO PRÓBOWAŁ.
José Hernández nie urodził się w świecie, w którym droga do NASA była oczywista.
Jego rodzice byli biednymi meksykańskimi migrantami rolnymi. Jako dziecko jeździł z rodziną między Meksykiem a Kalifornią, pracując przy zbiorach. Zbierali winogrona, wiśnie i inne owoce zależnie od sezonu. José nauczył się angielskiego dopiero jako dwunastolatek.
A jednak jego rodzice powtarzali dzieciom jedną rzecz:
szkoła ma was wyprowadzić z pola.
W wieku 10 lat zobaczył w telewizji człowieka chodzącego po Księżycu.
Postanowił: będę astronautą.
Potem przyszła rzeczywistość.
NASA odrzuciła jego kandydaturę.
Raz.
Drugi.
Trzeci.
Czwarty.
Piąty.
Szósty.
Po szóstej odmowie miał dość.
I wtedy jego żona Adela powiedziała:
„Pozwól, żeby to NASA była tym, co cię powstrzymuje, nie ty sam.”
To nie była rada w stylu: „Uwierz w siebie i walcz!”
Hernández zrobił coś znacznie bardziej konkretnego.
Zaczął analizować, dlaczego NASA wybiera innych.
Zobaczył własne braki.
Licencja pilota? — zdobył ją.
Nurkowanie? — uzupełnił kwalifikacje.
Rosyjski? — nauczył się języka.
Doświadczenie? — zdobywał kolejne.
I nadal słyszał:
„Nie.”
Jeszcze pięć razy.
Dopiero przy dwunastej próbie został wybrany do korpusu astronautów NASA. Miał wtedy 41 lat. Wcześniej wybrani astronauci mieli średnio około 34 lat. Pięć lat później poleciał w kosmos.
Ale jest jeszcze jeden szczegół.
Hernández miał pięcioro dzieci. Kiedy później zakończył się program wahadłowców, mógł dalej walczyć o kolejny lot, ale oznaczałoby to lata szkolenia i życia z dala od rodziny. Wybrał powrót do domu.
I właśnie dlatego nie robiłbym z tej historii kolejnego:
„NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ.”
To jest za proste.
Ta historia jest o czymś trudniejszym.
Czasami trzeba wytrwać. Czasami trzeba się zmienić. A czasami trzeba umieć rozpoznać, o co naprawdę warto walczyć.
Człowiek wierzący łatwo może pomylić wytrwałość z uporem.
Modli się:
„Boże, otwórz te drzwi.”
Próbuje.
Nie wychodzi.
Próbuje jeszcze raz.
Nie wychodzi.
I jeszcze raz.
Może wtedy właściwe pytanie nie brzmi:
„Dlaczego Bóg wciąż mówi mi „nie”?”
Tylko:
„Czego mam się nauczyć?”
Hernández po szóstej odmowie nie potrzebował większej motywacji.
Potrzebował prawdy o sobie.
Znalazł swoje braki. Uzupełnił je. Próbował ponownie.
A obok niego była żona, która w momencie jego słabości powiedziała mu coś, czego sam nie potrafił już sobie powiedzieć.
To też jest małżeństwo.
Nie zawsze żona ma powiedzieć:
„Dasz radę!”
Czasami jej rolą jest powiedzieć:
„Nie podejmuj dzisiaj decyzji, której jutro możesz żałować.”
I jeszcze jedno.
Wiara nie oznacza, że masz bez końca walić głową w zamknięte drzwi.
Wiara oznacza również gotowość, by pozwolić Bogu pokazać ci, które drzwi są właściwe, co masz zmienić i kiedy trzeba przestać pukać.
Bo być może największym problemem nie jest to, że Bóg jeszcze nie otworzył drzwi.
Być może jeszcze nie jesteś człowiekiem, który jest gotowy wejść przez nie.
|
Jego ciało znajduje się w bazylice w której jego ciało jest pochowane. To miejsce nawiedziło 12 papieży, 9 świętych i błogosławionych, 38 królów i książąt (wśród nich sam Napoleon i nasza królowa, Maria Kazimiera, żona króla Jana III Sobieskiego). Patron dusz w czyśćcu cierpiących. |
***
4. TEMAT: DZIĘKUJĘ.
Polecam jak zawsze ofiarowanie „zamówienie” Mszy św. jeden, kilku czy gregorianki za żywych czy zmarłych.
Modlę się także za moich dobrodziejów.🙏
Proszę o wsparcie, a na pewno WAS nie zawiodę.
|
Krzysztof Faron |
***
KALENDARZ ŚWIĘTYCH:
6 WRZEŚNIA: https://www.
- Bł. MICHAŁ CZARTORYSKI,
- Św. Magnus z Füssen.
- ŚW. MELCHIOR GRODZIECKI,
- Bł. Ignacy Kłopotowski,
- Bł. Eugenia Picco.
- NARODZENIE NMP,
- NMP Gietrzwałdzka,
- Bł. Serafina de Montefeltro,
- Bł. Alan de la Roche,
- Bł. Fryderyk Ozanam,
- Św. Sergiusz I,
- Bł. Władysław Błądziński,
- Bł. Adam Bargielski.
- Św. Piotr Klawer,
- Bł. Aniela Salawa,
- Bł. Jakub Laval,
- Bł. Maria Eutymia Üffing,
- Bł. Piotr Bonhomme.
- Św. Mikołaj z Tolentino,
- Św. Pulcheria,
- Św. Ogleriusz,
- Św. Franciszek Garate.
- Św. Jan Gabriel Perboyre,
- Św. Priot i Hiacynt,
- Bł. Franciszek Jan Bonifacio.
- NAJŚWIĘTSZEGO IMIENIA MARYI,
- NMP Piekarska,
- NMP Rzeszowska,
- Św. Gwidon z Anderlecht,
- Św. Piotr z Tarentaise,
- Bł. Maria od Jezusa,
- Bł. Maria Luiza Prosperi.
13 WRZEŚNIA: https://www.
- Św. Jan Chryzostom,
- Bł. Franciszek Drzewiecki.
A.M.D.G.
„Idźcie do śś. Maryi i Józefa”
BENEDICAT TIBI OMNIPOTENS DEUS PATER+ET FILIUS+ET SPIRITUS SANCTUS+AMEN.
Do usłyszenia 12 września o 21:37.


