CLXXVIII (178) odc. OSTATNIA OKAZJA.

Laudetur Iesus Christus et Maria Mater Eius.

W poprzednim odcinku… Repetitio est mater studiorum.
1. Bóg, boks i druga szansa.
2. Pytanie za 1000 punktów.
3. Gość, który ukradł show i zostawił lekcję dla każdego mężczyzny.

Odcinek CLXXVIII (178)
1. TEMAT: Dziękuję Ci Jezu.
2. TEMAT: Chcesz należeć do elity?
3. TEMAT: 14 lat upokorzeń.
4. TEMAT: Dziękuję.
5. Kalendarz świętych. Ciekawsi święci podkreśleni i streszczenie o nich możesz przeczytać na jednym z wysłanych zdjęć. A jak chcesz więcej wejdź na link, który jest obok danego świętego w kalendarzu.

   CZUJĘ SIĘ ZOBOWIĄZANY PUBLICZNIE PODZIĘKOWAĆ PEWNEJ OSOBIE ZA OFIAROWANIE MI SWOJEGO LAPTOPA, BO MÓJ JEST NIECZYNNY. BARDZO DZIĘKUJĘ RAZ JESZCZE!

***

1. TEMAT: DZIĘKUJĘ CI JEZU.
     Nadszedł moment, by wejść do ringu i przekonać się, czy powrót do boksu w wieku 38 lat nadal ma sens. Foreman podawał wtedy dwa powody powrotu: jeden, finansowy, który już opisałem w poprzednim odcinku, oraz drugi – chęć rywalizacji z nową generacją gwiazd, takimi jak Evander Holyfield czy Mike Tyson, który często był porównywany do młodego George’a Foremana.

     Do walki z „Bestią” nigdy nie doszło, ale Foreman i tak osiągnął swoje cele.

     DŁUGA DROGA Z ZAKRĘTAMI

    – Nigdy nie odzyskałem tego timingu, który miał „oryginalny” George Foreman. Nie byłem w stanie robić tego tak, jak robiłem wtedy – roznosząc rywali w pierwszej rundzie mocnymi ciosami. Musiałem to zaakceptować, jeśli chciałem zostać mistrzem świata po raz drugi – przyznał Foreman. Droga do zdobycia tytułu była jednak długa i pełna wyzwań.

      Początkowo powrót do ringu oznaczał walki z przeciętnymi zawodnikami, których rolą było przede wszystkim podbicie rekordu lepszych pięściarzy. Ten planowany powrót szybko zaczął być wyzwaniem, ponieważ George miał już prawie czterdzieści lat i nie było realne, by boksował przez kolejną dekadę. Od jego pierwszej walki po powrocie, z Steve’em Zaouskim w marcu 1987 roku, do pojedynku o mistrzostwo z Holyfieldem minęły aż cztery lata.

      Mimo świetnego rekordu – 24 zwycięstw z rzędu przez nokaut – droga nie była usłana różami.

      Foreman czuł się w ringu jak odrodzony, odkrywając, że może walczyć bez gniewu, który często napędzał go w młodości. Jednak jego ciało coraz bardziej odmawiało posłuszeństwa. – Po niektórych treningach czy walkach moja żona musiała pomagać mi z podstawowymi czynnościami w domu, tak byłem obolały. Członkowie mojej rodziny rozmasowywali mi mięśnie, masowali ramiona. To była bolesna robota – wspominał.

    W pewnym momencie niemal się poddał. We wrześniu 1987 roku, podczas walki z Bobbym Crabtreem, szybko poruszającym się zawodnikiem, Foreman ledwo nadążał, a przerwy spędzał na stojąco, bojąc się, że nie podniesie się z krzesła. Mimo to wygrał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie. Crabtree uświadomił mu jednak, że lepsi rywale mogą mu nie dać szans. – Myślałem: „Doszedłem daleko. Wykonałem tę pracę. Mogę to skończyć. Mogę to skończyć” – mówił później.

    Ale NIE PODDAŁ SIĘ i walki trwały dalej. Po 21 kolejnych wygranych Foreman stanął naprzeciw Holyfielda, mając 42 lata. Starcie to było nieco przypadkowe – pierwotnie Holyfield miał walczyć z Tysonem, ale ten trafił do więzienia za gwałt. Evander szukał zastępstwa, najlepiej kasowego, i zdecydował się na weterana. Eksperci nie dawali Foremanowi większych szans.

    I rzeczywiście – Holyfield obronił tytuł, wygrywając na punkty (115:112, 116:111, 117:110). Mimo to walka była znacznie bardziej wyrównana, niż przewidywano, a Foreman kilkukrotnie poważnie zagroził mistrzowi. Siódma runda tego starcia zapisała się w historii jako pokaz dwóch fenomenalnych zawodników – obaj byli blisko porażki, ale potrafili przetrwać najtrudniejsze momenty.

    WYGRANA HOLYFIELDA I DALSZA DROGA FOREMANA

    Ostatecznie lepszy okazał się Evander Holyfield. Jednak po Evander wspominał, że w trakcie swojej kariery zmierzył się z Lennoxem Lewisem, Riddickiem Bowem i Mikiem Tysonem, ale żaden z nich nie uderzał tak mocno, jak 42-letni Foreman. Rzeczywiście George miał „petardę” w ręku. Jednakże Evander walczył z Mike, który już nie był takim Mike jak przed więzieniem.

    Pomimo porażki nie porzucił swoich marzeń. Kontynuował walki, mając nadzieję na zdobycie tytułu. Po trzech kolejnych zwycięstwach dostał szansę pojedynku o wakujący pas WBO z Tommym Morrisonem. W tej walce jednak nie pokazał już takiej formy jak w starciu z Holyfieldem i znów przegrał na punkty. W ringu było widać, że odstawał od rywala, a wielu uważało, że to może być jego ostatnia walka – Foreman miał już ponad 44 lata, a to była prawdopodobnie ostatnia okazja na zdobycie mistrzowskiego pasa.

   Jednak Opatrzność miała dla niego inne plany. Miał w końcu szczytny cel. Uzbierać pieniądze dla dzieciaków. Dlatego przecież przede wszystkim wrócił.

 MICHAEL MOORER I NIEOCZEKIWANE STARCIE Z FOREMANEM

   W tamtym czasie na scenie wagi ciężkiej ważną postacią stał się Michael Moorer — świetny bokser, choć mniej znany niż niektórzy jego koledzy z tej ery. Najpierw zdobył pas mistrza WBO w wadze półciężkiej w swoim 12. zawodowym pojedynku i skutecznie go bronił aż dziewięć razy. Po przeniesieniu się do królewskiej kategorii, sięgnął po wakujący tytuł WBO, pokonując Berta Coopera.

    Nigdy jednak nie udało mu się go obronić, bo sam zrezygnował z tego pasa, aby zdobyć możliwość walki o mistrzostwa innych federacji. W końcu dostał szansę walki o mistrzostwo WBA i IBF, mierząc się z Evanderem Holyfieldem, z którym wygrał przez większościową decyzję. Po walce Moorer stwierdził, że rywal go zlekceważył, bo chciał walczyć z Lennoxem Lewisem i nigdy nie powinno się tego robić.

    Sam jednak popełnił podobny błąd, wybierając na pierwszą obronę pasów przeciwnika z nazwy znanego, lecz – jak sądzono – nieszkodliwego. Zamiast kolejnej walki z czołowym rywalem, zdecydował się na pojedynek z – zdaniem wielu – wypompowanym i na schyłku kariery George’em Foremanem, który nie boksował od roku.

    Początkowo walka miała nie dojść do skutku, ponieważ WBA nie zgadzało się, by Foreman walczył o tytuł, gdyż nie figurował na ich liście pretendentów. 10 sierpnia 1994 ogłoszono odwołanie pojedynku, ale Foreman i jego promotor Bob Arum nie poddali się i skierowali sprawę do sądu. Ten przyznał staremu mistrzowi prawo do walki, a termin starcia ustalono na 5 listopada.

    Moorer oczekiwał łatwego zwycięstwa, które miało pomóc mu w promocji wśród gwiazd pokroju Tysona, Holyfielda i Lewisa, przyciągając sponsorów i fanów.

Polsko-czeski patron spowiedników i dobrej spowiedzi św. to:
Postawił wszystko na Maryję i bardzo zapomniany przez innych to:

https://www.swiatlowmroku.pl/category/swieci_05/

    OSTATNIA SZANSA

    Foreman wszedł do ringu w tych samych spodenkach, które miał na sobie niemal dokładnie 20 lat wcześniej, kiedy to przegrał z Muhammadem Alim. W narożniku towarzyszył mu Angelo Dundee, trener „Aliego”. Foreman pragnął odpędzić swoje demony i zdawał sobie sprawę, że to jego ostatnia szansa. Po porażce z Morrisonem wypadł z rankingów, a gdyby nie szansa od Moorera, nigdy nie dostałby takiej okazji. Mimo że odczuwał wdzięczność, nie mógł jej jednak okazać w ringu.

   Plan obu bokserów był prosty: mistrz miał utrzymywać dystans, poruszać się na nogach i zmuszać Foremana do ruchu, zadając celne ciosy. Jak podsumował trener Moorera, Teddy Atlas (główny trener Mike Tysona po śmierci Cusa D’amato): „To stary samochód. Jeśli zmusisz go do pracy na wysokich obrotach, w końcu padnie. Nie daj mu jechać wolno.”

   Moorer realizował ten plan dobrze, przez dziewięć rund niemal nie dopuszczając Foremana do głosu, choć ten od czasu do czasu potrafił zranić młodszego rywala. Dochodziło do momentów, gdy mistrz podchodził zbyt blisko i wdawał się w wymiany ciosów.

   Foreman często trafiał, a jak sam później z uśmiechem wspominał, „Często celował w korpus. Ale tam chroniły mnie cheeseburgery.” Jego szczęka i ciało były bowiem niezwykle odporne.

    JEDYNA SZANSA TO NOKAUT 

    Teddy Atlas po każdej rundzie przypominał Moorerowi: trzymaj dystans, nie daj się trafić, on cię testuje, szuka kombinacji dwóch ciosów, poluje na obniżenie gardy. Doświadczony trener szybko zauważył, jaki plan na walkę ma Foreman.

    Tymczasem weteran usłyszał po dziewiątej rundzie od swojego narożnika, że jest punktowo z tyłu i nie wygra przez decyzję. Do tej pory co prawda polował na jeden ze swoich potężnych ciosów, ale nie próbował jeszcze za wszelką cenę skończyć walki. W dziesiątej rundzie czekał już tylko na okazję do nokautu.

    I w końcu ją dostał.

    — Wiedziałem, że mogę go powalić prawym. Kilka razy trafiłem w czubek jego nosa, widziałem, że to go zabolało. Moorer popełnił błąd, wszedł ze mną w wymiany — mówił Foreman. Faktycznie, mistrz zlekceważył rady swojego trenera i jakby chciał dać publiczności trochę show, zamiast bezpiecznie i rozważnie wygrywać. Tymczasem powinien był podejść do walki bardziej ostrożnie — po to właśnie wybrał Foremana na rywala.

    Zamiast tego ruszył do przodu i pod koniec 10. rundy nadział się na prawy sierpowy Foremana — krótki, jakby wyrzucony z nonszalancją, ale przypominający o jego najlepszych czasach. Moorer padł na deski. Dwa razy próbował się podnieść, ale zanim się pozbierał, sędzia liczył do pięciu. Na osiem już powoli wstawał, ale kiedy doszło do dziesięciu, wciąż nie był na nogach i ponownie upadł.

   To był koniec.

   Po drugiej stronie ringu George Foreman uklęknął w narożniku i zaczął się modlić.🙏

   — Nigdy nie wnosiłem religii do ringu, nigdy nie wskazywałem palcem na niebo. Ale pamiętam, że w pokoju hotelowym przed walką modliłem sięPowiedziałem: „Boże, nigdy cię o to nie prosiłem, ale jeśli tym razem wygram, padnę na kolana i powiem: ‘Dziękuję, Jezu!’” Gdy to się stało, dotrzymałem obietnicy — mówił później. Dodawał, że nie cieszył się z samej wygranej, ale z tego, co ona oznaczała — nie tylko mistrzostwa, ale możliwości finansowania projektów, dla których wrócił do boksu.

    Spełnił marzenie. Zapewnił przyszłość swojemu centrum młodzieżowemu. Udowodnił niedowiarkom, że jest wielki.

   George Foreman, mając 45 lat i 299 dni w dniu tamtej walki, został najstarszym mistrzem w historii boksu w kategorii ciężkiej — królewskiej wadze. Choć jego rekord wieku jako mistrza w ogóle został później pobity przez Bernarda Hopkinsa, który w 2011 roku zdobył tytuł WBC mając 46 lat i 126 dni, to wadze ciężkiej Foreman nadal pozostaje rekordzistą pod względem wieku mistrza.

   To pokazuje, jak niezwykłe było jego dokonanie — wrócić po latach i w tak dojrzałym wieku sięgnąć po najwyższe laury wśród ciężkich, gdzie siła i wytrzymałość odgrywają ogromną rolę. Niezapomniany moment w historii boksu!

   ALE TO NIE KONIEC HISTORII O GEORGE. Zapraszam do kolejnego odcinka 😉

***

2. TEMAT: CHCESZ NALEŻEĆ DO ELITY?
Panowie, mamy dziś dla Was coś więcej niż motywacyjny bełkot. Statystyki. Fakty. I parę niewygodnych pytań, które warto sobie zadać.

Bo mężczyzna nie powinien się oszukiwać. Ani w lustrze, ani w życiu.

Czas na kubeł zimnej wody.

Nie chodzi o to, czy kupujesz kursy. Chodzi o to, co z nimi robisz.

👉 ZACZNIJMY OD FAKTÓW:

  • Większość platform e-learningowych (Udemy, Coursera, Teachable itd.) podaje, że zaledwie 10–20% użytkowników kończy zakupiony kurs online.
  • 80–90% płaci, zaczyna… i porzuca. Czasem po 10 minutach, czasem po jednej lekcji.

       To dane oficjalne.

👉 Ale teraz wejdźmy głębiej. Nie mamy twardych liczb, ale można postawić bardzo prawdopodobne założenie:

  • Z tych 10–20%, którzy ukończyli kurs, ilu:
    • robiło notatki?
    • zatrzymało w głowie kluczowe treści po kilku dniach, tygodniach, miesiącach?
    • wprowadziło choć jedną rzecz w życie w ciągu tygodnia?

       Realnie?

➡️ Może połowa robiła jakiekolwiek notatki.
➡️ Może 1/3 coś z tego zapamiętała po tygodniu.
➡️ I może 5–10% tych, którzy ukończylinaprawdę coś wdrożyło.

     Czyli jeśli 100 facetów kupiło kurs:

  • 10–20 go skończyło.
  • 5–10 zrobiło notatki.
  • 2–3 coś pamiętało po tygodniu.
  • 1–2 faktycznie to zastosowało.

    Zatrzymaj się.

    Oddychasz?

     Powtórzmy: jeśli kupiłeś kurs i obejrzałeś go do końca – jesteś już w elicie. Ale jeśli zrobiłeś notatki, przemyślałeś materiał, wdrożyłeś, ZROBIŁEŚ COŚ – jesteś w promilu. Dosłownie.


💥 Wnioski są twarde:

  1. Kurs nie zmieni Twojego życia. Ty musisz to zrobić.
  2. Kupienie kursu nie daje Ci żadnej przewagi. To tylko złudzenie działania.
  3. Wciśnięcie „Kup teraz” to dopiero początek, nie koniec.
  4. Mężczyzna działa, a nie tylko konsumuje treści.
  5. Współczesny świat nie nagradza tych, którzy tylko wiedzą. Nagradza tych, którzy
    robią.

  6. Jeśli naprawdę działasz – jesteś w elicie. Bez żartów.

💪 Co możesz zrobić, żeby nie być kolejnym martwym kontem w statystyce?

✅ Zrób notatki.
✅ Powiedz komuś, czego się nauczyłeś – wzmocni to pamięć.
✅ Zastosuj przynajmniej jedną rzecz z kursu tego samego dnia.
✅ Zrób sobie plan działania, nie „postanowienie”.
✅  Nie mów, że „wiesz” – pokaż to działaniem.


Chcesz być w 1%?
Nie musisz być geniuszem. Wystarczy, że obejrzysz do końca i wcielisz to w życie.

 ***

3. TEMAT: 14 LAT UPOKORZEŃ.
   
 14 lat.

    Tyle czasu minęło od momentu, gdy szejkowie przejęli PSG i zaczęli pompować w klub miliony euro każdego roku.

    Kupowali największe gwiazdy.
Zmieniali trenerów.
Co roku miało być „teraz albo nigdy”.
A i tak co roku dostawali w pysk.

   Barcelona, Real, Bayern, City, nawet jakieś dziwne odpadnięcia z klubami, których nazw nie pamiętasz.
Byli memem. Pośmiewiskiem.
 „Kupcie jeszcze jedną gwiazdkę, może wtedy wygracie”.

   I co?

  31 MAJA 2025 PSG w końcu wygrało Ligę Mistrzów.
  Pierwszy raz w historii.

  Nie przez przypadek.
  Nie fartem.
  Zasłużenie. 5:0! Z Interem Mediolan. 


💥 CO TO MÓWI O TOBIE?

  1. Wielkie cele nie dają się zdobyć na skróty.
    Możesz mieć kasę, wpływy, wszystko…
    Ale czasem musisz swoje przecierpieć, przegrać, upokorzyć się.
  2. Jeśli wiesz, czego chcesz – nie odpuszczaj.
    PSG był na dnie mentalnie tyle razy.

    Mogliby zrezygnować, sprzedać projekt, uznać „to nie działa”.
    Nie zrobili tego.
    Ty też nie musisz.
  3. Wygrywają nie ci, co zaczęli najlepiej.
    Tylko ci, co nie przestali iść.
  4. Porażki nie świadczą o tym, że jesteś beznadziejny.
    One pokazują, że grasz w grę, która ma znaczenie.

Nie osiągnąłeś jeszcze tego, co chcesz?
Może masz projekt, firmę, formę, relację, której nie umiesz doprowadzić do poziomu mistrzowskiego?

Zastanów się:

➡️ Czy PSG przestało trenować, bo raz przegrali?
➡️ Czy właściciele zamknęli klub po odpadnięciu w ćwierćfinale?

Nie. Bo mistrzostwo to gra dla psychicznie twardych.


💣 Wnioski:

– Nie jesteś zbyt wolny. Jesteś zbyt niecierpliwy.
– Nie potrzebujesz nowego kursu. Potrzebujesz wytrwałości.
– Nie musisz zmieniać wszystkiego. Musisz robić dalej to, co trzeba.


🦍 Wniosek końcowy?

Sukces to nie „eksplozja formy”.
To systematyczna eksplozja charakteru.

I nawet jeśli dziś jesteś po porażce – pamiętaj o PSG.

Oni przegrywali przez 14 lat. A potem zrobili historię.
Teraz twoja kolej.

***

4. TEMAT: DZIĘKUJĘ.
Polecam jak zawsze ofiarowanie „zamówienie” Mszy św. jeden, kilku czy gregorianki za żywych czy zmarłych.

Modlę się także za moich dobrodziejów.🙏❤️

Proszę o wsparcie, a na pewno WAS nie zawiodę.

Krzysztof Faron
nr konta 75 1090 2372 0000 0001 4310 3556

Blik nr tel 731017871
Może być tytuł: Newsletter
   ALBO INTENCJE MSZY ŚW.

 ***

KALENDARZ ŚWIĘTYCH: 

25 MAJA: https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/26-maja-sw-grzegorz-vii-sw-beda-czcigodny-sw-maria-magdalena-de-pazzi-sw-magdalena-zofia-barat/
– Św. Grzegorz VII,
– Św. Beda Czcigodny,
– Św. Maria Magdalena de Pazzi,
– Św. Magdalena Zofia Barat.

26 MAJA: https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/26-maja-sw-filip-neri/
– Św. Filip Neri.

27 MAJA: https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/28-maja-sw-augustyn-z-canterbury-sw-fryderyk/
– Św. Augustyn z Canterbury,
– św. Fryderyk.

28 MAJA: 
https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/28-maja-bl-prymas-stefan-kardynal-wyszynski/

– BŁ. PRYMAS STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI,
– Św. German z Paryża,
– Św. Maria Anna od Jezusa z Paredes,
– bł. Lanfranck

29 MAJA: https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/29-maja-bl-jozef-kowalski-bl-eliasza-od-sw-klemensa-sw-pawel-vi/
– Bł. Józef Kowalski,
– Św. Urszula Ledóchowska,
– Bł. Eliasza od św. Klemensa.

30 MAJA: https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/30-maja-sw-jan-sarkander-sw-joanna-darc-sw-zdzislawa-czeska-sw-ferdynand-iii-bl-marta-wiecka/
– Św. Jan Sarkander,
– św. Joanna D’Arc,
– św. Zdzisława Czeska,
– Św. Ferdynand III,
– Bł. Marta Wiecka

31 MAJA: 
https://www.swiatlowmroku.pl/2025/05/14/31-maja-nawiedzenie-sw-elzbiety-sw/

– Nawiedzenie NMP,
– św. Kamila Baptysta Varano.

Kto wytrwał to gratuluję 😀 Wszystkim czytelnikom, zwłaszcza, którzy tu dotarli z serca błogosławię:        

 BENEDICAT TIBI OMNIPOTENS DEUS PATER+ET FILIUS+ET SPIRITUS SANCTUS+AMEN. 

                                                           A.M.D.G.
„Idźcie do śś. Maryi i Józefa”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *