CLXXVII (177) odc. DRUGA SZANSA.
Laudetur Iesus Christus et Maria Mater Eius.
W poprzednim odcinku… Repetitio est mater studiorum.
1. Mistrz, który wrócił z emerytury i odzyskał tron.
2. Mężczyzna, który przestał czekać.
3. To dokąd zmierzasz jest ważniejsze niż to jak szybko tam dojdziesz.
Odcinek CLXXVII (177)
1. TEMAT: Bóg, boks i druga szansa.
2. TEMAT: Pytanie za 1000 punktów.
3. TEMAT: Gość, który ukradł show i zostawił lekcję dla każdego mężczyzny.
4. TEMAT: Dziękuję.
5. Kalendarz świętych. Ciekawsi święci podkreśleni i streszczenie o nich możesz przeczytać na jednym z wysłanych zdjęć. A jak chcesz więcej wejdź na link, który jest obok danego świętego w kalendarzu.
***
1. TEMAT: BÓG, BOKS I DRUGA SZANSA.
BOKS WYCIĄGNAŁ Z TRUDNOŚCI
George Foreman przyszedł na świat w miasteczku Marshall w stanie Teksas, ale dzieciństwo spędził w Houston. Dorastał w licznej rodzinie – był jednym z siedmiorga rodzeństwa – a ich ojciec zniknął z życia rodziny, gdy George miał zaledwie pięć lat. Czarnoskóry chłopak wychowujący się bez ojca w południowych Stanach Zjednoczonych lat 50. – to środowisko, w którym łatwo zejść na złą drogę. I tak też się stało. Foreman trafił na ulice, ale boks wyciągnął go z tego świata.
– Byłem dosłownie wyrwany z dna – wspominał. – Chowając się przed policją, nagle znalazłem się w programie Job Corps, gdzie zapewniano mi jedzenie i dach nad głową. To oni pomogli mi stać się człowiekiem, jakim jestem.
Boks stał się jego przepustką do lepszego życia. Już jako młody chłopak imponował budową ciała, a kiedy wszedł do ringu, szybko okazało się, że ma nie tylko warunki fizyczne, ale też brutalną siłę i instynkt bojowy.
ZAWZIĘTOŚĆ I GŁÓD SUKCESU
Foreman nie tylko miał talent, ale też ogromną determinację. Napędzał go gniew i potrzeba udowodnienia swojej wartości. To wszystko doprowadziło go do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.
Ale w Zairze trafił na swojego największego przeciwnika – Muhammada Alego. Ten nie tylko skutecznie unikał jego ciosów, ale też celnie atakował, prowokując Foremana słowami: „To wszystko, na co cię stać, George?”. Walka zakończyła się w ósmej rundzie – Foreman padł na deski i nie był w stanie wstać. Ali znów został mistrzem świata.
– To było jak utrata wszystkiego – opowiadał George. – Nie tylko pasa mistrzowskiego, ale i własnej tożsamości. Czułem wstyd, upokorzenie.
CIEMNE CHWILE
Porażka mocno zachwiała jego psychiką. W kolejnych pojedynkach – nawet tych wygranych – coraz częściej padał na deski. Po walce z Ronem Lyle’em, mimo zwycięstwa, czuł się jak cień dawnego siebie.
Punktem zwrotnym była walka z Jimmym Youngiem w Portoryko. Przegrana na punkty była niczym w porównaniu z tym, co wydarzyło się potem – Foreman zemdlał w szatni i przeżył coś, co opisał jako doświadczenie duchowe. Twierdził, że trafił do ciemnego miejsca i błagał Boga o ratunek. Usłyszał głos z góry, który wskazał mu nową drogę.
ZAMIAST RINGU – BÓG
W wieku zaledwie 28 lat Foreman zakończył karierę i został pastorem. Poświęcił się pracy z młodzieżą i głoszeniu kazań. Nawet Muhammad Ali, z którym z czasem się zaprzyjaźnił, próbował nakłonić go do powrotu. Cytował biblijną historię Dawida i Goliata, zachęcając George’a do powrotu – tym razem dla Boga. Ale Foreman trwał przy swoim – odciął się od boksu i nie zamierzał wracać.
Przez 10 lat poza ringiem nawet nie złożył dłoni w pięść. Nie trenował. Nie myślał o boksie. Poświęcił się nowemu powołaniu i swojej działalności charytatywnej.
|
Patron małżeństw pragnących potomstwa, rodziców oczekujących narodzin dziecka, dzieci mających trudności w nauce, osób pragnących wyzwolić się z różnego rodzaju uzależnień, zwłaszcza z alkoholizmu, dusz w czyśćcu cierpiących: |
TRENOWANIE MŁODZIEŻY
Z boksem związał się tak naprawdę dopiero przez kontakt z trudną młodzieżą. Początkowo nie chciał się angażować, ale zmienił zdanie, gdy jeden z chłopców, któremu odmówił trenowania, wpadł w złe towarzystwo. Foreman poczuł się za to odpowiedzialny i uznał, że skoro to właśnie boks pomógł jemu wyrwać się z marginesu społecznego, może też pomóc innym. Tak narodziło się Centrum Młodzieżowe George’a Foremana. Uczył tam dzieci o Bogu, ale stworzył też salę treningową. Każdy młody człowiek do 18. roku życia mógł tam trenować za symboliczną opłatą – równą swojemu wiekowi. Sześciolatek płacił sześć dolarów rocznie, piętnastolatek – piętnaście. Ale do boksu zawodowego dalej nie chciał wracać…
NOWA MISJA, STARE WYZWANIA
Choć czuł się spełniony duchowo, pieniądze z dawnych walk powoli się kończyły. Koszty działania ośrodka przewyższały wpływy.
W pewnym momencie został zaproszony na kazania do Georgii. Obiecano mu, że jeśli będzie przemawiał przez trzy dni, zbiorą fundusze na ośrodek. Ostatecznie to on sam był zmuszony patrzeć, jak biedni ludzie próbują go wesprzeć. To było dla niego bolesne i zawstydzające doświadczenie. Wtedy podjął decyzję: nie będzie już prosić. Zostanie ponownie mistrzem świata i sam zarobi pieniądze.
POWRÓT Z DALEKA
Droga do powrotu była długa i pełna wyzwań. Foreman przez lata nie trenował i znacznie przytył – ważył ponad 140 kg. Żeby wrócić do formy, musiał zacząć od podstaw. Zaczął biegać i jeździć na rowerze. Kazał żonie zawozić się kilkanaście kilometrów od domu. Żona wracała autem. Sam wracał pieszo, niezależnie od pogody czy zmęczenia.
Po pewnym czasie jego waga spadła do około 103 kg. Zauważył jednak, że stracił część siły, więc celowo przybrał 10 kg, które uznał za idealny balans między mocą a wytrzymałością.
TRENINGI Z AMATORAMI
Foreman wrócił do sali treningowej i zaczął ćwiczyć – najpierw sam, potem ze sparingpartnerami. Co ciekawe, do pomocy zgłaszali się ludzie różnych profesji: prawnicy, lekarze, biznesmeni – byle tylko mieć okazję poćwiczyć z legendą.
Foreman nie chciał ich krzywdzić, więc to oni atakowali, a on skupiał się na defensywie. Sparingpartnerzy zmieniali się co chwilę, więc byli wypoczęci, a on – coraz bardziej zmęczony – musiał dawać z siebie wszystko. Te nietypowe treningi bardzo szybko zaczęły przynosić rezultaty…
ZAPRASZAM DO KOLEJNEGO ODCINKA WKRÓTCE 😉
2. TEMAT: PYTANIE ZA 1000 PUNKTÓW.
CO DAJE CI NAJWIĘKSZĄ DŹWIGNIĘ?
Nie pytaj: co jeszcze mogę zrobić?
Pytaj: co mogę zrobić JEDNEGO, co da mi NAJWIĘKSZY ZYSK?
To nie ilość daje efekty (choć też jest ważna).
To jakość decyzji.
To dźwignia – mały ruch, wielki rezultat.
Jedna rzecz, która przesuwa wszystko do przodu.
Poniżej masz 4 obszary życia. Sam możesz dopisać ich więcej. W każdym: jedna dźwignia, która zmienia grę.
WIARA /DUSZA– Twój kierunek i wewnętrzna siła
Dźwignia: Odmów Nowennę Rozwiązującą Węzły, Nowennę Pompejańską, Nabożeństwo 15-stu czwartków do św. Rity od spraw beznadziejnych, 3-dniową Nowennę do św. Ekspedyta od spraw pilnych, spowiedź się (szczera, wszystkie grzechy, dobre przygotowanie przed nią), spowiedź św. z całego życia.
Bez tej dźwigni możesz być bogaty, mieć sześciopak i… czuć pustkę.
A z nią – przejdziesz przez ogień, bo wiesz, po co żyjesz.
Kiedy ty jesteś silny wewnątrz – świat zewnętrzny przestaje tobą rządzić.
ZARABIANIE
Dźwignia: Naucz się jednej kluczowej umiejętności, która się znacząco podniesie Twoje zarobki np. obsługa jakiś maszyn, co tylko nieliczni potrafią.
Nie ucz się wszystkiego. Ucz się tego, co daje dźwignię.
Nie pracuj więcej. Pracuj mądrzej.
RELACJE – Jakość zamiast ilości
Dźwignia: Otaczaj się ludźmi, którzy Cię inspirują. Niekoniecznie musisz ich znać, bo może to być książka, kurs itp.
Jeden kontakt do właściwej osoby może dać ci:
– nową pracę,
– pomysł na biznes,
– rekomendację,
– a czasem nawet żonę.
Dźwignia w relacjach to jakość ludzi, którzy są najbliżej.
Nie potrzebujesz 20 znajomych. Wystarczy 2, którzy są ogień.

CIAŁO – Twój fizyczny fundament
Dźwignia: Co możesz zacząć ćwiczyć już dziś, a da Ci spore efekty i jest łatwe do rozpoczęcia?
Dźwignia to system, który działa nawet, gdy nie masz siły.
ZADANIE DLA CIEBIE (DZIŚ, NIE JUTRO):
Na kartce albo w notatkach w telefonie:
Wypisz 4 obszary: Wiara, Relacje, Piniondz, Ciało
Przy każdym zadaj jedno pytanie:
„Co tutaj da mi największą dźwignię, jeśli zrobię to codziennie / raz na tydzień?”
Nie szukaj 100 nowych rzeczy do roboty. Nie bądź ciągle zajęty.
RÓB TO CO NAJWAŻNIEJSZE.
Znajdź jedną, która ruszy wszystko.
I ją zrób. Od dziś. Regularnie. Bez gadania.
NA KONIEC:
Ludzie sukcesu nie robią więcej. (Przez pewien czas robią, ale nie da się tak ciągle)
Oni robią mniej, ale lepiej.
Szukają dźwigni.
A potem dokręcają ją do oporu.
***
3. TEMAT: GOŚĆ, KTÓRY UKRADŁ SHOW I ZOSTAWIŁ LEKCJĘ DLA KAŻDEGO MĘŻCZYZNY.
Trwają wybory prezydenckie. Jedni poświęcają na to wiele godzin każdego dnia, inni oglądają główne debaty, inni słuchają komentarzy redaktorów, polityków itd. Inni jeszcze nie interesują się tym wcale.
Bez względu na to ile czasu poświęciłeś na tegoroczne wybory. Masz czas. Rób jak uważasz. Potem będziesz z niego rozliczony.
Bez względu na to na kogo głosowałeś i zagłosujesz lub oddasz nieważny głos.
Być może usłyszałeś o ciekawym incydencie, który pojawił się dwa dni temu w czwartek w Tarnowie.
W Tarnowie miała miejsce scena jak z filmu: kandydat KO na prezydenta przyjeżdża na wiec, a tymczasem na dachu kamienicy pojawia się… Zorro. Macha do tłumu. Obok – wielki baner:
„#Byle nie Trzaskowski”.
Policja? Obecnie poszukuje tego, który był na dachu. Zorro ucieka. Potem w mediach tłumaczy, że nie robi tego dla siebie, tylko w imieniu zwykłych ludzi. W tle – krytyka rządu, niespełnione obietnice i odniesienia do historii ze względu na to, że w Tarnowie ogłoszono 100 obietnic rządu.
Ale nie chodzi tu tylko o politykę. To wydarzenie to żywa metafora męskiej siły, odwagi i przekazu.
1. Bądź twórcą narracji, nie jej ofiarą
Zorro wszedł na dach i PRZEJĄŁ show. Kandydat mówił na dole – ludzie patrzyli w górę.
Wniosek: albo sam piszesz swoją historię, albo grasz tło w cudzej. W pracy, w związku, w życiu. Działaj tak, żeby inni musieli się do ciebie odnieść.
2. Odwaga wygrywa z autorytetem
Zorro nie miał stanowiska. Miał ODWAGĘ. W czasach „grzecznych chłopców” to cecha, która robi różnicę.
Wniosek: nie musisz mieć władzy, żeby mieć wpływ. Ale musisz mieć cojones, żeby podjąć ryzyko, kiedy inni siedzą cicho.
3. Symbol działa silniej niż tysiąc słów
Peleryna. Maska. Baner. Zamiast 30 slajdów PowerPointa – jeden widok, który mówi wszystko.
Wniosek: chcesz być zapamiętany? Używaj SYMBOLI, metafor, konkretu. W życiu, biznesie, komunikacji. Ludzie pamiętają obrazy, nie przemowy.
4. Satyra to broń, której władza się boi
Zorro nie wykrzykiwał haseł. Nie potrzebował agresji. Wystarczyło, że był śmieszny i celny.
Wniosek: czasem lepiej śmiać się z systemu, niż z nim walczyć na jego zasadach. Śmiech to najtańszy sposób na rozbrojenie powagi przeciwnika.
5. Mężczyzna z misją to facet nie do złapania
Zorro nie działał dla fejmu. Działał w imieniu ludzi, miał przesłanie. I dlatego – mimo policyjnego pościgu – wygrał narrację.
Wniosek: mężczyzna z celem to siła nie do zatrzymania. Jeśli wiesz, po co to robisz, poradzisz sobie z presją, hejtem, ryzykiem.
6. Liczy się pomysł, nie zasoby
Nie masz miliona? Nie szkodzi. Jeśli masz odwagę, wyczucie czasu i symbol, możesz zdominować przekaz – czy to w internecie, czy w realnym świecie.
Zorro nie miał mediów. Miał dach i baner.
7. Nie musisz czekać, aż ci pozwolą
Czasem trzeba przestać być „grzecznym chłopcem” i zrobić coś po swojemu. Męskość to nie tylko zgoda i pokora – to też zdolność do sprzeciwu i działania bez pozwolenia.
Zorro nie wziął udziału w debacie. On ją przejął.
8. Świat kocha bohaterów, nie statystów
Mężczyzna, który działa, zostaje zapamiętany. Facet, który milczy, wtapia się w tło.
Zorro stał się memem, symbolem, legendą. Kandydat? No cóż… przysłoniła go peleryna.
Wnioski dla Ciebie
Nie musisz być politykiem, żeby mieć wpływ.
Nie musisz być milionerem, żeby być widoczny.
Nie musisz być „kulturalny”, jeśli świat potrzebuje ciosu prosto w stół.
Co możesz zrobić jako Zorro w swoim życiu?
- W pracy: zrób coś, czego nikt się nie spodziewa – i zrób to dobrze.
- W relacjach: pokaż, że masz zasady, nawet jeśli to ryzykowne.
- W życiu duchowym: nie bój się mówić, że coś cię wkurza, boli, rusza.
- W biznesie: zaskocz – formą, timingiem, przesłaniem.
- W polityce? Albo ją olej, albo… wejdź na swój dach. Symbolicznie.
Na koniec
W czasach, gdzie większość facetów boi się wyjść poza schemat, ten gość w masce i pelerynie zrobił więcej szumu niż cała partia.
Nie musisz robić tego samego – ale możesz wziąć z niego przykład.
Gdzie w Twoim życiu powinieneś przestać być widzem, a zacząć działać jak Zorro?
https://www.youtube.com/watch?
***
4. TEMAT: DZIĘKUJĘ.
Polecam jak zawsze ofiarowanie „zamówienie” Mszy św. jeden, kilku czy gregorianki za żywych czy zmarłych.
Modlę się także za moich dobrodziejów.
Proszę o wsparcie, a na pewno WAS nie zawiodę.
|
Krzysztof Faron |
***
KALENDARZ ŚWIĘTYCH:
18 MAJA: https://www.
– Św. Stanisław Papczyński,
– Św. Jan I,
– Św. Eryk IX Jedvardsson,
– św. Feliks z Cantalice.
19 MAJA: https://www.
– Św. Iwo Helory,
– Św. Urban I,
– Św. Piotr Celestyn I,
– Św. Kryspin z Viterbo,
– BŁ. RÓŻA CZACKA.
20 MAJA: https://www.
– Św. Bernardyn ze Sieny.
21 MAJA: https://www.
– Św. Jan Nepomucen,
– Św. Krzysztof Magallanes i Towarzysze,
– Św. Eugeniusz de Mazenod, Bł. Jacek Cormier,
– Św. Iwo z Chartres,
22 MAJA: https://www.
– Św. Rity z Cascii,
– Św. Joachima de Vedruna.
23 MAJA: https://www.
– Św. Jan Chrzciciel de Rossi,
– Św. Leoncjusz z Rostowa,
– Św. Joanna-Antyda Thouret,
– Rocznica poświęcenia bazyliki św. Franciszka w Asyżu*
24 MAJA: https://www.
– Najświętsza Maryja Panna Wspomożycielka Wiernych,
– Św. Donacjan i Rogacjan,
– Rocznica przeniesienia relikwii św. Dominika.
Kto wytrwał to gratuluję 😀 Wszystkim czytelnikom, zwłaszcza, którzy tu dotarli z serca błogosławię:
BENEDICAT TIBI OMNIPOTENS DEUS PATER+ET FILIUS+ET SPIRITUS SANCTUS+AMEN.
A.M.D.G.
„Idźcie do śś. Maryi i Józefa”



