24 SIERPNIA: Św. Bartłomiej, Bł. Poznańska Piątka, Bł. Mirosław Bulesić, Bł. Maria od WcieleniaMaria od Wcielenia, Św. Emilia de Vialar

 ŚW. BARTŁOMIEJ, APOSTOŁ I MĘCZENNIK.  AramejskieŚwięty Bartłomiej odzierany ze skóry słowo Bartolmaj znaczy tyle, co „syn Tolmaja”. W Biblii zamiennie używa się wraz z imieniem Natanael. Wyraz Natanael jest imieniem hebrajskim i znaczy tyle, co „Bóg dał” – byłby więc odpowiednikiem greckiego imienia Teodoros czy łacińskiego Deusdedit oraz polskiego Bogdan.

Szczegółowo zaś opisuje pierwsze spotkanie Natanaela z Chrystusem (J 1, 35-51), którego był naocznym świadkiem. To Filip, uczeń Pana Jezusa, późniejszy Apostoł, przyprowadził Natanaela do Chrystusa i dlatego zawsze w wykazie Apostołów Natanael znajduje się tuż za Filipem.

O Natanaelu św. Jan Ewangelista wspomina jeszcze raz – brał on udział w cudownym połowie ryb na jeziorze Genezaret po zmartwychwstaniu Chrystusa (J 21, 2-6).

Po śmierci Jezusa Bartłomiej wyruszył w świat nauczać. Najprawdopodobniej dotarł do Indii, gdzie podobno znaleziono na to dowody w postaci ewangelii wg św. Mateusza spisanej w języku hebrajskim. Niektóre źródła wskazują również, że działał na terenie Likoanii, Mezopotamii i Etiopii. Pseudo-Hieronim zaś twierdzi, że św. Bartłomiej apostołował w Arabii Saudyjskiej.

Najprawdopodobniej swoją misję realizował również w Armenii. W mieście Albanopolu dokonał cudu w najokazalszej pogańskiej świątyni, w której diabeł pod postacią bożka (Astarota) przepowiadał ludności przyszłość. Gdy Bartłomiej przekroczył próg świątyni, posąg zamilkł. Apostoł uleczył też wielu chorych i opętanych, w tym uwolnił od szaleństwa córkę króla Polymiusza. Doprowadził do nawrócenia dwór królewski, ludność całego miasta i mieszkańców dwunastu innych armeńskich miast. Święty ochrzcił szczęśliwie nawróconych, wyświęcił kapłanów i utworzył Kościół Chrystusowy. Król Polymiusz stał się pierwszym biskupem w kraju.

Niestety pogańscy kapłani – pozbawieni władzy i wpływów – namówili króla Astiagesa (brata Polimpiusza) do zemsty na Świętym. Bartłomieja zwabiono podstępem, schwytano i na rozkaz Astiagesa odarto ze skóry, a następnie powieszono na krzyżu i wystawiono na widok publiczny. Apostoł, nawet będąc ukrzyżowanym, w wielkim bólu nadal głosił Ewangelię. Widząc to, Astiages kazał ściąć głowę Świętego.

Stąd też został uznany za patrona introligatorów, tynkarzy, górników, krawców, rolników, rzeźników, garbarzy, właścicieli winnic, piekarzy, pasterzy, szewców, sztukatorów oraz siodlarzy. Niesie otuchę chorym na nerwice, konwulsje oraz choroby skóry. Jako przypuszczalną datę śmierci Apostoła podaje się rok 70.

W diecezji świdnickiej znajduje się parafia pw. św. Bartłomieja w Topoli oraz Kudowie-Zdrój.
W Polskich Łąkach koło Świecia znajduje się Jego sanktuarium. 

***

Błogosławiona Poznańska PiątkaBłogosławiona Poznańska Piątka, męczennicy. 5 młodych wychowanków poznańskiego oratorium salezjańskiego – tzw. Poznańska Piątka. Stracono ich 24 sierpnia 1942 r. w Dreźnie po dwuletnim uwięzieniu.

Czesław Jóźwiak, ur. 1919. Cechy przywódcze współgrały w nim z ogromną życzliwością i gotowością niesienia pomocy. Organizował zawody sportowe, występował w przedstawieniach, śpiewał w chórze, gromadził wokół siebie młodszych chłopców, by opowiadać im historie z „Trylogii” Henryka Sienkiewicza.

W kampanii wrześniowej walczył w batalionie niedaleko Koronowa, uczestniczył także w bitwie na Bzurą (9-22 września 1939 r.).

Edward Kaźmierski, ur. 1919. Z powodu trudnej sytuacji materialnej rodziny w wieku 17 lat przerwał naukę i podjął pracę jako „chłopiec na posyłki” w sklepie, a później jako pomocnik w warsztacie samochodowym, gdzie przyuczał się do zawodu ślusarsko-mechanicznego. Udzielał się szczególnie w przedsięwzięciach artystycznych. Grał na fortepianie, na harmonii i skrzypcach, śpiewał partie solowe w chórze. Sam też komponował.

Po wybuchu wojny, mimo starań, nie został przyjęty do wojska. Wziął wówczas udział w demonstracjach młodzieży, domagającej się zorganizowania obrony Poznania. Zaangażował się w działalność konspiracyjną.

Edward Klinik, ur. 1919. Bardzo spokojny, wręcz nieśmiały, dzięki przyjaźniom zawartym w oratorium w Poznaniu stał się bardziej otwarty i bezpośredni. Jako jedyny z piątki był uczniem szkoły salezjańskiej.

Franciszek Kęsy, ur. 1920. Często chorował, był delikatny, wrażliwy, ale też bardzo wesoły, a jego szczególną pasją był sport. Chętnie występował w oratoryjnych przedstawieniach. W oratorium był animatorem życia religijnego. Wiara zawsze miała dla niego bardzo duże znaczenie. Codziennie służył do Mszy św. i przystępował do Komunii św., wieczorami odmawiał różaniec. Nie krył, że chce zostać salezjaninem, choroba przeszkodziła mu jednak we wstąpieniu do niższego seminarium w Lądzie.

Jarogniew Wojciechowski, ur. 1922. Jego ojciec był alkoholikiem. Pozostawił rodzinę, gdy chłopak miał 11 lat. W oratorium na Wronieckiej był ministrantem, grał na fortepianie, na wyjazdach opiekował się młodszymi kolegami.

Po zajęciu Poznania Niemcy zamknęli oratorium i wprowadzili obowiązek pracy.

Gestapo obserwowało- i 23 września 1940 r. Czesław został aresztowany. Wraz z nim gestapo aresztowało jego przyjaciół.
Początkowo zawieziono ich do siedziby gestapo. Już pierwszego dnia, oskarżając ich o założenie w oratorium nielegalnej organizacji, okrutnie ich skatowano. Czesław został następnie przewieziony do obozu koncentracyjnego Posen – Fort VII. Wychowanków oratorium przesłuchiwano w więzieniu przy ul. Młyńskiej. Tam w wyniku obrażeń odniesionych podczas torturowania, bicia, maltretowania – Czesław jako przywódca grupy był najbardziej katowany – został skierowany do więziennego szpitala.Błogosławiony Mirosław Bulesić

Wszyscy więźniowie morderczo pracowali w mieście: zaprzęgano ich nawet do wozów. Przez cały okres, w czasie wielomiesięcznych przesłuchiwań młodzi chłopcy, przywódcy poznańskiej katolickiej młodzieży, zachowywali niezwykły spokój i niespotykaną pogodę ducha.

W KONĆU KAŻDY MIROSŁAW MA SWOJEGO PATRONA

Błogosławiony Mirosław Bulesić, kapłan i męczennik, 1920-1947, Chorwacja. Towarzyszył delegatowi biskupa, który przybył udzielić bierzmowania w parafii. W obawie przed akcjami antykatolickimi uroczystość odbyła się godzinę wcześniej niż publicznie ogłoszono, dzięki czemu wierni zdążyli w spokoju wrócić do domów. To rozgniewało komunistów – ich zbrojne bojówki wtargnęły na plebanię i zniszczyły co tylko mogły. W końcu oprawcy rzucili się na ks. Miroslava i Błogosławiona Maria od Wcielenia (Vincenta Rosal)dotkliwie go pobili. Następnie jeden z atakujących przewrócił kapłana na podłogę i zadał mu kilka ciosów nożem w szyję. Kapłan zmarł w ciągu kilku chwil, mając zaledwie 27 lat.

***

Błogosławiona Maria od Wcielenia (Vincenta Rosal), siostra zakonna Betlejemitka Córka Serca Jezusa, 1820-1886, Gwatemala. Szerzyła nabożeństwo do Jezusa Eucharystycznego i modlitwę wynagradzającą za grzechy.
Gdy rząd w Gwatemali rozpoczął prześladowania katolików, w 1877 r. przeniosła się do Kostaryki, gdzie założyła dwie szkoły i doczekała się licznych powołań. W 1886 r. rozpoczęła działalność w Ekwadorze. Tam też zmarła 24 sierpnia 1886 r. po upadku z konia.

***

Święta Emilia de Vialar, siostra zakonna od Objawienia św. Józefa, 1797-1856, Francja. Jej matka była córką barona i znanego lekarza w Paryżu. Ojciec oddał ją do zakładu sióstr w Paryżu, gdzie także odbywała naukę. Kiedy powróciła do domu, matka już nie żyła, a domem zawiadywała despotyczna macocha. Wiele razy dochodziło więc do konfliktów pomiędzy pierworodną córką a ową kobietą. W sercu Emilii rozgrywał się dramat: z jednej strony pociągał ją świat ze wszystkimi przyjemnościami, a z drugiej strony łaska Boża ciągnęła ją nieodparcie ku wyższym ideałom.

W roku 1816 odbywały się w jej miejscowości misje. To one zadecydowały o tym, że Emilia postanowiła oddać się na wyłączną służbę Panu Bogu i bliźniemu. Miała wówczas zaledwie 19 lat. Zaczęła przyjmować do domu rodzinnego ubogich i potrzebujących, starców i opuszczonych. Macocha wyśmiewała to postępowanie i dokuczała Emilii. Ojciec milczał, nie chciał bowiem zrażać sobieŚwięta Emilia de Vialar doskonałej administratorki, a z drugiej strony kochał swoją córkę. Trwało to przez kilkanaście lat.

Rychło wokół niej skupiły się dziewczęta o podobnych ideałach. Tak powstała nowa rodzina zakonna Sióstr od Objawienia św. Józefa. Taką nazwę Emilia przyjęła dla upamiętnienia sceny ewangelicznej, kiedy to anioł uspokoił we śnie św. Józefa o cudownym poczęciu Maryi.

W tym czasie w Algierze wybuchła epidemia. Do miejscowego szpitala potrzebna była pomoc. Brat Emilii, Augustyn de Vialar, który był wówczas konsulem francuskim, zaprosił siostrę, aby przysłała swoje córki duchowe. Siostry rychło zyskały tak wielki szacunek wśród muzułmanów, że nazywano je „białymi marabutkami”. Marabutami nazywali oni ascetów muzułmańskich. Fundacje w Algierze zaczęły się mnożyć: Boufaric, Algier, Bona, Konstantyna, Tunis otworzyły młodemu zgromadzeniu swoje podwoje. Siostry prowadziły szpitale, przytułki i szkoły.

Po cierpieniach, jakich Emilia doznała w Algierze, jeszcze boleśniejsze wydarzenia spotkały ją w samej Francji. Doszło do tego, że musiała zlikwidować dom macierzysty w Gaillac i kilka innych. Dom generalny przeniosła do Tuluzy. Szczególnie miłe przyjęcie zgotował jej i jej córkom duchowym św. Eugeniusz Mazenod w Marsylii. Pod jego opieką dzieło nadal pięknie się rozwijało.
Emilia zmarła w opinii świętości 24 sierpnia 1856 roku w Marsylii po 59 latach pracowitego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *